
Cześć Iwona, bardzo się cieszę, że się przydał.
Pozdrawiam serdecznie!
Asia Bogielczyk
Nigdy nie byłam przekonana do newsletterów, przyznam jednak, że Twoje wypunktowanie korzyści płynących z bazy mailingowej przekonują mnie i do jej budowania, przekonują również do kontaktu z klientami przez newsletter 🙂
AnnaKarolina,
Cieszę się, że Ciebie przekonałam. 🙂
Wszystkie wymienione przeze mnie korzyści są przetestowane, sprawdzone w boju 🙂 i gwarantuję, że baza mailingowa działa!
Serdecznie Cię pozdrawiam! Asia Bogielczyk
Od facebooka ludzie odwrócą się, to jest pewne. Jeszcze kilka lat będzie na topie, ale niestety ograniczanie zasięgów i coraz częstsze opłaty, a także bezzasadne kasowanie kont już odpychają. Tylko czekać aż powstanie alternatywa, a powstanie.
Kamil,
bardzo słuszne spostrzeżenia. Jako trener współpracuję z branżą IT i na każdym kroku słyszę od jej przedstawicieli o stosunkowo krótkiej żywotności różnych wirtualnych rozwiązań. Pozdrawiam serdecznie! Asia
Cenne wskazówki, z pewnością skorzystam 🙂
Cześć Kamila,
Bardzo się cieszę, że się przydadzą! Pozdrawiam serdecznie! Asia Bogielczyk
kombinowałam, żeby zrobić coś takiego – swego czasu organizowałam link party przy użyciu linkedin i z tego mam jakąś tam małą bazę maili osób, które brały udział, ale niestety kiedy wysyłałam do nich informacje o kolejnych link party miałam wrażenie, że albo wcale maile nie dotarły albo zostały zupełnie zignorowane :/
Ja przez bazę mailingową sprzedaję bilety na swoje szkolenia i sesje coachingowe. Bardzo dobrze mi to konwertuje. (Korzystam z mailchimpa i dokładnie widzę kto i kiedy otworzył maila, a kto tam nie zajrzał od samego początku 🙂 ).
A ja wciąż nie mogę się przekonać do mailingu. Mimo wszystko myślę, że jeszcze nie jestem na to gotowa.
Jasne! Po pierwsze każdy w swoim czasie przekonuje się do różnych rzeczy. Po drugie narzędzia dla jednych nie muszą sprawdzić się dla drugich. 🙂 (Ja osobiście jestem zadowolona, bo to mój drugi kanał sprzedaży obok social mediów).
Powiem szczerze, że nie mam ale w przyszłości kto wie. Póki co nie sądzę, aby ktoś z moich czytelników to czytał 😛
Mnie przekonał kolega, który miał bardzo dużo lajków na fanpage’u i wielu zaangażowanych fanów. Pewnego pięknego dnia został zgłoszony, (on przypuszcza, że przez konkurencję), że naruszył regulamin facebooka. I fb zablokował jego fanpage. Stracił kontakt z tysiącami ludzi, którzy go śledzili. Nie miał ich maili i nie mógł dać im znać, co się dzieje! Od wtedy zaczęłam zbierać maile. 🙂
Czuję się przekonana. Swoją drogą, to przerażające, że opieramy się w większości na jednym portalu społecznościowym. Przestalibyśmy chyba oddychać, gdyby zniknął.
Monika, byłam w tym roku na Blog Conference w Poznaniu i tam opieranie działań na jednym portalu społecznościowym, było porównane do budowy kolosa na glinianych nogach. 🙂
Ja zbieram zgodę na zapisy do newslettera podczas szkoleń, mam pop-up na stronie (to wyskakujące okienko) i wtedy osoby odwiedzające stronę wpisują się samodzielnie. Dobrym sposobem są też zapisy na webinary oraz udostępnianie bezpłatnych materiałów w zamian za podanie maila.
Cały czas się do tego zbieram, dziękuję za rady, może w końcu to zrobię 😉
Karolina, serdecznie Cię do tego zachęcam! To dobry sposób, by nawiązać naprawdę bliskie relacje z czytelnikami bloga czy też klientami. Pozdrawiam! 🙂 Asia
No i dałaś mi do myślenia. Temat, jak się okazuje ważny ale i konieczny o ile traktujemy firmę online poważnie.
Staram się zbierać czytelników do newslettera, ale idzie mi jak po grudzie. Trochę brakuje mi pomysłów na rozwój i zachęcenie ludzi do zapisania się…
Ja raz na kilka miesięcy daję bezpłatny voucher na coaching – wtedy dzieją się cuda! Lista rośnie w oczach! 🙂
Roman, do GIODO zgłaszamy fakt, że zbieramy maile naszych klientów – wypełnia się specjalny wniosek. Ale teraz warto przygotować się do RODO – rozporządzenia Komisji Europejskiej, które wejdzie w życie 25.05.2018 – tu jest sporo wymogów, a urząd będzie mógł nakładać kary do 20 mln euro za nieprawidłowości.
Asiu, argumenty w punkt 🙂 Wielu skupia się dzisiaj na budowaniu społęcznosci w miejscach, które de facto nie należą do nich, jak Facebook, Twitter, Instagram, etc. Warto, to robić, ale jeszcze bardziej warto budować swoje zaplecze, jak własne bazy mailingowe, czy społeczność skupiona na blogu. Mnie samego bardzo interesuje ten temat więc zapraszam również do mnie, gdzie pokazuje moje sposoby na szybką budowę baz mailingowych i do wymiany poglądów 🙂
Wojtek, bardzo dziękuję za Twój komentarz. 🙂 Dziś wpadłam do Ciebie dosłownie na 2 minuty – ale obiecuję po niedzieli na spokojnie poczytać. Pozdrawiam serdecznie!
Zgadza się, baza jest bardzo ważna:) Nie ma co się oszukiwać, że jej nie potrzebujemy:)
Dzięki. Tak samo myślę, że póki co narzędzie nic nie traci na ważności.
Zgadzam się z wpisem w 100%. Do tego wszystkiego potrzebna jest też niezawodna platforma do obsługi newslettera.
Kasia, bardzo trafna uwaga. Dobra platforma ułatwi nam jeszcze lepsze budowanie relacji z naszymi klientami. Dziękuję i pozdrawiam.
Byłam niedawno na IL Poznań i na temat bazy mailingowej nasłuchałam się sporo! Skoro wszyscy trąbią, że to konieczność zabieram się za zakładanie newslettera. Dzięki 😉 Pozdrawiam!
Super. Mnie obecność na IL Poznań też utwierdziła w przekonaniu, że warto ją mieć. Skoro influencerzy z ogromnymi społecznościami na Facebooku i Instagramie, wysyłają newsletter – to dobra praktyka.
Ja zaczęłam od pop upu na stronie i równocześnie działałam na szkoleniach stacjonarnych. Po warsztatach dodatkowe materiały wysyłałam osobom, które zapisywały się na newsletter.
40 komentarzy
Najważniejsze jest jednak to, aby nie mieć na swojej liście przypadkowych osób – a takich, które naprawdę są zainteresowane naszą ofertą.
Olga, oczywiście się z Tobą zgadzam – nie chodzi o ilość, a o jakość naszej bazy. Serdecznie pozdrawiam! Asia Bogielczyk